Teraz jest 22 paź 2018, o 21:06

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 

Moderator: Arti

Autor Wiadomość
PostNapisane: 7 wrz 2011, o 23:15 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2010, o 17:33
Posty: 109
Imie: Paweł
Motocykl: DL650
W tym roku zdecydowaliśmy się pojechać do Toskanii. Ja po ubiegłorocznym wyjeździe na Grossglockner obiecałem sobie, że tam wrócę. Dlatego też, naszą trasę postanowiłem poprowadzić przez Alpy oraz Dolomity. Po sprawdzeniu prognozy pogody przesunęliśmy termin wyjazdu o jeden dzień i ostatecznie rano 27 sierpnia wyjeżdzamy. Dzień wcześniej napisałem na shoutbox'ie forum V-Stroma że rano ruszamy. Ok 23 zadzwonił telefon (jedyna myśl, która mi przeszła przez głowę to: "Kto do diabła dzwoni i tej porze". To był kolega z Pszczyny. Jak się okazało też ruszał na Grossglocknera tego samego dnia. Umówiliśmy się w Pszczynie na stacji benzynowej, skąd razem pomknęliśmy w stronę Alp.


Pakowanie wielbłąda przed domem.


Droga ubywa nam szybko, w Czechach nawet nie zatrzymujemy się na tankowanie. Pierwszy przystanek to granica Austrii. Tam kupujemy winiety i obowiązkowo

naklejkę.


Kolejna naklejka na kufrze. Niestety nie wytrzyma nawet całego wyjazdu...

Co jakiś czas robimy postoje na rozprostowanie kości.



Podczas jednego z postojów na parkingu towarzyszą nam zwierzaczki. Nie udało się ich złapać, więc głód trzeba zaspokoić zupką chińską.




Nasze obładowane sprzęciory.

Niestety jakieś 250km przed Kaprun zaczyna padać. Robimy coraz częściej postoje. Na jednym z nich Sebastian musi "przeserwisować" swoją przeciwdeszczówkę, w której padł zamek. W ruch idzie niezawodna taśma :)



Jakieś 50km od Salzburga Wonski decyduje się na szukanie noclegu. Mają już dość deszczu. My postanawiamy lecieć dalej, ponieważ już przestało padać i wyszło słońce. Umawiamy się, że rano się zdzwonimy i spotykamy się na bramkach przed wjazdem na trasę. Ok godziny 21 docieramy do Kaprun. Jadąc wąską, krętą drogą docieramy do motelu, który wcześniej znalałem w googlach. Na recepcji nie ma żywej duszy. Nauczony na kampingu w Kaprun, sprawdziliśmy w hotelowym komputerze (był włączony :) ) który pokój możemy zająć, z wieszaka zabraliśmy klucze i poszliśmy spać. Rano, recepcjonista nie był jakoś zdziwony naszym zachowaniem. Podał nam cenę i wskazał gdzie możemy iść na śniadanie. Po śniadaniu wyszedłem strzelić kilka fotek. Widoki były hmmm ciekawe...




Koło naszego hoteliku zaczynała się trasa pieszych wędrówek w góry. Trzeba tam będzie kiedyś wrócić.


Górski potoczek


Tutaj spaliśmy


Pogoda z minuty na minutę coraz lepsza.

Pakujemy się na DL'a i ruszamy w stronę Grossglockner Hochalpen Strasse, gdzie czeka na nas Sebastian z Anią. Widoki są o wiele lepsze niż rok temu.







Słoneczko pięknie świeci, droga suchuteńka, ruch jeszcze mały. Poprostu bajka. W okolicy 1500 m n.p.m. zaczyna się śnieg :) Mimo tego droga nadal świetna i można poszaleć po serpentynach.


Widok na Grossglockner.


Zima w Alpach już się zbliża..

Postanawiamy jeszcze zjeść coś ciepłego i ruszamy dalej.



Dojeżdzamy do Hochtor, gdzie rok temu nakleiłem forumową naklejkę. Niestety po wakacjach jest już nowy znak i naklejki nie ma. Toteż przykleiłem nową :)





Na parkingu "końcowym" pogoda jak w filmie reklamującym trasę. Cieplutko, słonecznie i super widoczność.




Grossglockner i lodowiec w całej okazałości.

Były też lokalne świstaki.







Sebastian tego dnia chce dojechać nad jezioro Garda. Dlatego zwijają się dość szybko.



A my postanawiamy iść jeszcze do muzeum. Gdzie napotykamy się na takie cacko (rok temu nie było muzeum motoryzacji):




Planowanie dalszej trasy

Ok godziny 18 docieramy na kamping kilka kilometrów przed przełęczą Giovo, która jest jedną z wielu zaplanowanych na następny dzień.



Droga jak to w górach. Poezja. Kręta, dobrej jakości i dodatkowo pusta. Na przełęczy obowiązkowo zostawiamy forumową naklejkę...






... i ruszamy w kierunku Passo Stelvio. Niestety ta słynna przełęcz mnie załamała. Wjazd od wschodniej strony (od miejscowości Stelvio) to dramat. Wąska dróżka, na której pełno rowerów i samochodów. Serpenyny są cholernie ciasne. Nie sposób się na nich rozminąć z samochodem, a co dopiero poszaleć....






Restautacja Tybet




Znów spotykamy górskie zwierzaki








W drodze na południe.


Gdzieś na przełęczy Giava. Woda w tym jeziorku była czyściuteńka...


... ale zimna jak diabli.


Przełęcz Tonale

W miejscowości Ossana znajdujemy kamping. Bardzo ładny i jak na włoskie warunki w przyzwoitej cenie.



W nocy mamy niespodziewanych gości...


Następnego dnia szybkie śniadanie i nasz cel to Piza. Zanim docieramy do autostrady podziwiamy i kosztujemy lokalną florę :)



Do Pizy jedziemy autostradą, jakieś 370km kosztuje nas 27euro... jak zobaczyłem cenę na bramce to omal nie spadłem z motocykla... No cóż, założenie nr 1 na ten wyjazd - nie korzystać z autostrad. Po odświeżeniu się idziemy zwiedzać Pizę i zjeść jakąś kolację.


Niestety nie przewróciła się...


Baptysterium


Bazylika


Piza średnio nam smakowała. Również zdziwiło nas, że we włoskich restauracjach dolicza się opłatę za nakrycie. Z reguły 2euro od osoby...

Następnego dnia pojechaliśmy na plażę, żeby nie wrócić biali jak pracownicy młynu.



A po południu znów pozwiedzać miasteczko. Tym razem w świetle słońca.


Suweniry dla każdego wedle rozmiaru porfela


Wieża w świetle zachodzącego słońca.


Perspektywa ma znaczenie. Patrząc z boku śmiesznie wygląda tłum ludzi udających podtrzymywanie wieży...










Na ulicach nadal można spotkać Fiata 126.


Basen na kampingu.

Po dwóch dniach odpoczynku opuszczamy Pizę.



By pojechać jakieś 30km na południe.



Ten kamping był dość specyficzny. Nie można było wjeżdzać motocyklami. Pani w recepcji zapytana w jaki sposób mam zanieść na drugi koniec kampingu swoje kufry wskazała mi specjalny żółty wózek.




Załadowaliśmy na niego wszystkie kufry...


Opracowałem trasę do naszego miejsca gdzie mamy rozbić namiot....


I w drogę :)



Było 35stopni w cieniu. Rozbiliśmy jedynie namiot, zmieniliśmy ciuchy motocyklowe na stroje plażowe i szybko nad wodę. A tam spacerował sobie pan z czołgiem przerobionym na lodówkę. :)



Wieczorem postanowiliśmy zobaczyć pobliskie miasteczko i zjeść coś lokalnego.




Lasagne niestety nie wyglądała najlepiej... smakowała podobnie.

Rano postanawiamy ruszać do Wenecji. Jadąc lokalnymi dróżkami podziwiamy krajobraz Toskanii.











Droga była niesamowita. Szybka, pusta i kręta. Takich złożeń nie mieliśmy na przełęczach wcześniej. Niemal na każdym winklu szlifowałem podnóżkiem. Kilka razy udało mi się płytą pod silnik.

Tak wygląda moto po przelocie przez włoskie winkle.







Wczesnym wieczorem docieramy do kamingu obok Wenecji. Za namiot płaci się 25euro, za domek 30euro. Decyzja była szybka.




Widok na Wenecję z kampingu.

Następnego dnia jedziemy do Wenecji. Przejeżdzamt długaśny most i parkujemy DL'a na parkingu dla moto.




Lokalni mistrzowie parkowania


Grande Canale



[img]https://lh5.googleusercontent.com/-hSqUJ0r9Fbc/TmeaH4DycDI/AAAAAAAAF5g/ZoWMSDpCfUU/s720/DSC_0467.jpg[/img


Gondolierzy


Weneckie uliczki




Mimo, że woda okrutnie brudna pływały w niej ryby.




Maski weneckie




Postój gondoli


Plac św. Marka




Lokalne mimy.

Po kilku godzinnym łażeniu w upale, gdy wróciliśmy na kamping Kinga dosłownie padła.



Nasz ostatni dzień zaczął się dość wcześnie. Pobudka o 8. Pakowanie motura i w drogę do Krakowa.



W Cieszynie byliśmy o ok 19. Tankowanie i prosto do Krakowa.


Podsumowanie.
Wrzesień to dobry termin na Włochy. Jest już po sezonie, oznacza to nieco niższe ceny, mniej turystów i znośne temperatury. Jeżeli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem. W ciągu najbliższych dni wrzucę trasę naszego wyjazdu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2011, o 08:10 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2011, o 12:20
Posty: 54
Imie: maciek
Motocykl: HONDA TRANSALP XL700
Gratuluje wpytnego wyjazdu ............kupiłeś nowe moto bo coś mi się kolor nie zgadza ? :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2011, o 09:11 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2010, o 18:57
Posty: 312
Imie: darek
Motocykl: suka-pies gsx-f 1100
TROJAN napisał(a):
Gratuluje wpytnego wyjazdu ............kupiłeś nowe moto bo coś mi się kolor nie zgadza ? :shock:

kupił !!!! pomagali mu w tym kiosek i arti a o browarach nie wspomne :) ;)

_________________
nie zabije cię prędkość!!!!!!!!!! zabije cię to co cię zatrzyma !!!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2011, o 10:07 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2011, o 12:20
Posty: 54
Imie: maciek
Motocykl: HONDA TRANSALP XL700
to gratuluje :badgrin:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2011, o 13:31 
Offline
king off the spam box
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lis 2009, o 22:16
Posty: 1091
Lokalizacja: Kraków NH
Imie: no name
Motocykl: DL 650
Widzę, że się nie nudziłeś w wakacje. Podobały mi się widoczki. Z niecierpliwością czekam na relację na żywo.
A ile to kilometrów wyszło?

_________________
"Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś"
M. Twain


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2011, o 19:22 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2010, o 17:33
Posty: 109
Imie: Paweł
Motocykl: DL650
Trojan - wcale moto nie zmieniłem - zmieniła się tylko powłoka zewnętrzna.

Całość trasy to 3500km.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2011, o 15:47 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 wrz 2011, o 21:30
Posty: 30
Lokalizacja: Kraków
Imie: Łukasz
Motocykl: Honda XL 650 Transalp
Pawel napisał(a):
... i ruszamy w kierunku Passo Stelvio. Niestety ta słynna przełęcz mnie załamała. Wjazd od wschodniej strony (od miejscowości Stelvio) to dramat. Wąska dróżka, na której pełno rowerów i samochodów. Serpenyny są cholernie ciasne. Nie sposób się na nich rozminąć z samochodem, a co dopiero poszaleć....


A ja mam odmienne zdanie, właśnie podjeżdżając od Prato Allo Stelvio to właśnie jest to. Prawdziwa męczarnia, nawroty ostre i strome tak, że kuframi trzesz po asfalcie - walkę z 46 nawrotami czuć w rękach, a poszaleć na winkalach można w całych Alpach i Dolomitach. Uważam, że ta strona właśnie pokazuje czego nam brak w technice. A propos, fajna wyprawa, klika z waszych przełęczy zaliczyłem w tym roku.



Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2011, o 17:12 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2010, o 17:33
Posty: 109
Imie: Paweł
Motocykl: DL650
Te które są na zdjęciu są już całkiem całkiem - nieco wcześniej jadąc przez las to dramat pomiędzy chmarą rowerzystów.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2011, o 21:20 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 wrz 2011, o 21:30
Posty: 30
Lokalizacja: Kraków
Imie: Łukasz
Motocykl: Honda XL 650 Transalp
Pawel napisał(a):
Te które są na zdjęciu są już całkiem całkiem - nieco wcześniej jadąc przez las to dramat pomiędzy chmarą rowerzystów.


ja miałem tylko jednego :badgrin: :badgrin: :badgrin:




Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2011, o 17:32 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2011, o 12:20
Posty: 54
Imie: maciek
Motocykl: HONDA TRANSALP XL700
Pawel napisał(a):
Trojan - wcale moto nie zmieniłem - zmieniła się tylko powłoka zewnętrzna.

Całość trasy to 3500km.


Robisz sobie ze mnie jaja czy serio obkleiłeś plastiki ? :badgrin:

Na zdjęciu ...lokalni mistrzowie parkowania .......stoją dwa trampki .... :yupi:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2011, o 18:34 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2010, o 17:33
Posty: 109
Imie: Paweł
Motocykl: DL650
viewtopic.php?f=18&t=733


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2011, o 19:54 
Offline
swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2011, o 12:20
Posty: 54
Imie: maciek
Motocykl: HONDA TRANSALP XL700
Pawel napisał(a):
http://motogalicja.org/public_html/viewtopic.php?f=18&t=733


Dobre , gratulacje ...efekt piorunujący .. respect


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2011, o 20:55 
Offline
Stowarzyszony

Dołączył(a): 4 gru 2009, o 09:11
Posty: 39
Imie: Pawel
Motocykl: TDM 850
Ekstra wyjazd!! Biura podrozy moga sie schowac;)

_________________
Pojemność plecaków podaje się w litrach. To nie może być przypadek.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 paź 2011, o 23:19 
Offline
bardzo swój
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lis 2009, o 23:56
Posty: 384
Lokalizacja: KRAKOW NH
Imie: Paulina
Motocykl: YAMAHA XT 600E
Piękne widoczki, fajna przygoda.
Kinga, szacun za cierpliwość na siodle.
A zresztą Babki są twarde!!!!
Tak trzymać :OK:

_________________
Pozdrawiam
Cleo


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2011, o 13:32 
Offline
Stowarzyszony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 gru 2010, o 10:43
Posty: 27
Imie: Martyna
: wcześniej Mysza
Motocykl: brak
Kinga, Paweł, świetna wyprawa :!: piękne widoki i wspaniałe miejsca, to czekam na relacje :D

_________________
Pozdrawiam
Mati


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 


Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Oficjalne forum Galicyjskiego Stowarzyszenia Motocyklowego www.Motogalicja.org
autorstwa Jacka Wiącka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL